Ana Popovic Band
16 lipca 2011 (scena przy ratuszu)
Suwalski Festival gościł dotychczas wiele bluesowych diw oraz instrumentalistek, ale żadnej z nich nie udało się jak dotąd przebić na główną scenę w roli gwiazdy wieczoru. Żadnej oprócz Any Popovic.
Ana i jej band zamykali tegoroczny SBF (po ich koncercie grano już tylko w klubach) i zamknęli bardzo pozytywnie. Bohaterkę (a właściwie gwiazdę) wieczoru poznaliśmy nieco wcześniej na konferencji prasowej.
Zgodnie z zapowiedzią koncert rozpoczął się utworem Slidehow z najnowszej płyty artystki – Unconditional. Warto wspomnieć, że płyta nie była jeszcze dostępna w sprzedaży, więc mieliśmy okazję wysłuchać kilku utworów przedpremierowo. Poza nowościami, Ana Popovic zaprezentowała mieszankę swojej dotychczasowej twórczości, w której nie zabrakło bluesa klasycznego, nowoczesnego, delikatnego ale też i drapieżnego oraz dodatków charakterystycznych dla innych gatunków muzycznych.
Koncert Any to nie tylko muzyka, ale także show. A było na co popatrzyć i podziwiać, bo urodą i wdziękiem została obdarzona w tej samej mierze co muzycznym talentem. W lokalnej prasie napisano potem, że „ze sceny kipiało seksem” … a my staliśmy tuż pod sceną ![]()
Pozostali muzycy tworzący band nie odstawał od liderki ani scenicznie ani muzycznie (może tylko nie kipieli seksem), tworząc jeden zgrany zespół – Ana Popovic Band.