Suwałki Gospel Choir
15 lipca 2010 (Patio Urzędu Miasta w Suwałkach)
Co łączy muzykę gospel z bluesowym festivalem? Oczywiście miejsce pochodzenia. Przy czym nie chodzi wcale o korzenie obu nurtów muzycznych lecz o miejscowość – Suwałki. Zarówno Chór i jak i Festival są suwalskie i jak słusznie zauważył Jan Chojancki z radiowej Trójki (zapowiadający występ młodych artystów) – przy dużych i medialnych imprezach trzeba zawsze promować lokalnych wykonawców.
Założycielką i dyrygentką Suwałki Gospel Choir jest Anna Szafranowska – nauczyciel – instruktor śpiewu i animator kultury. Od dłuższego czasu zajmuje się działalnością szerzącą idee muzyki gospel na Suwalszczyźnie, poprzez realizację różnych projektów muzycznych. Jednym z nich jest właśnie suwalski chór gospel, działający przy Młodzieżowym Domu kultury w Suwałkach.
Podczas występu chór zaprezentował się w jednolitych ciemnych strojach, podkład muzyczny zapewnił Przemysław Turowski na instrumentach klawiszowych, natomiast całością kierowała wyżej wspomniana Anna Szafranowska (na zdjęciach w stroju szkarłatnym). Suwałki Gospel Choir zdominowany jest przez płeć piękną, lecz znalazł się tam również męski rodzynek.
Artyści śpiewali nie tylko jako chór, ale także popisywali się indywidualnymi talentami wokalnymi. Żywa gestykulacja rękoma i ciałem wzmacniała dodatkowo chrześcijańskie przesłanie, którego motywem przewodnim jest chwalenie Pana. Pisząc „śpiewanie” nie oddaje się w pełni formy wykonywanych utworów. W przypadku gospel należałoby raczej mówić nie o śpiewaniu, a o przeżywaniu muzyki płynącej prosto z serca. Takie właśnie wrażenie odniosła zgromadzona w Patio publiczność oglądając występ Suwałki Gospel Choir i charyzmatycznej dyrygentki.
Strasznie miło czytać taką recenzję. cieszymy się, że nasz występ przypadł suwalskiej, i nie tylko suwalskiej publiczności do gustu
Szkoda tylko że rola aranżera i pianisty została sprowadzana zaledwie do funkcji „podkładu muzycznego”, gdzie właśnie fortepian nadaje rytm, harmonię i feeling soulowy, podtrzymując cały groove.:)
heh
To nie jest przecież muzyka klasyczna, gdzie każdy akompaniator, w dodatku często przemykający w cieniu solisty, potrafi zagrać tak samo, przez co jest mało doceniany, albo w ogóle pomijany, z resztą nie ma co się dziwić skoro akompaniament w tej muzyce jest często średnio ambitny i zwyczajnie prawie nic nie wnoszący do utworu, dzięki czemu po prostu nudny. Za to w muzyce improwizowanej gospel, jazz, czy blues, pianista pełni o wiele ważniejszą rolę, której nie da się opisać tylko w dwóch słowach „podkład muzyczny”, bo dobrymi akompaniatorami w tej stylistyce mogą zostać tylko osoby obdarzone wielką kreatywnością i elastycznością o czym należy pamiętać inaczej możemy zostać posądzeni o nie znajomość tematu… Mam nadzieję, że żaden muzyk klasyczny nie poczuł się urażony przez moją wypowiedź
Oj obrywa mi się ostatnio od suwalskich muzyków
Dziękuję za wyjaśnienie i przepraszam za nieumyślne umniejszenie roli.
Na swoje usprawiedliwienie dodam, że muzyczną reporterką/recenzowaniem zajmuję się wyłącznie amatorsko i hobbystycznie, co niestety widać. Cieszy mnie jednak kontakt od osób, które mają większą wiedzę w tym zakresie. Dzięki temu w wielu wpisach udało mi się uzupełnić pewne brakujące dane lub wyjaśnić wątpliwości.
Nie mam natomiast usprawiedliwienia na brak zdjęcia Pianisty w powyższej relacji. Postaram się jak najszybciej to naprawić.
Pozdrawiam, noka