Oddział Zamknięty

17 lipca 2010 r. (scena w Parku Konstytucji 3 Maja)
Oddział Zamknięty
Cóż ja mogę napisać? Bez bicia przyznam od razu, że takiej muzyki nie szanuję. Że jak słucham polskiego rocka lat 80. to ze względu na kompletnie innych wykonawców…
Wiadomym jest, iż Oddział Zamknięty trafił na suwalskie bluesowisko całkiem przypadkowo – został ściągnięty w ostatniej chwili w zastępstwie Alannah Myles. I za to, że organizatorom udało się tego dokonać w ciągu kilkunastu, góra kilkudziesięciu godzin, należą się słowa podziwu.
Samego występu Oddziału Zamkniętego podczas Suwałki Blues Festival 2010 nie będę oceniał, tym bardziej, że byłem jedynie na samym jego początku i… końcu – w sumie pewnie z 20 minut. Przyznaję jednak, że przykro się robi, jak się spotyka opinie, iż to właśnie Oddział dał najlepszy koncert Festivalu. Do tego należy dodać komentarz z pewnego suwalskiego portalu, że odszkodowanie za odwołany występ Alannah Myles (raczej płaciłby jej europejski menadżer) powinno pójść na koncert… Dody.

Czy występ Oddziału miał dla mnie jakikolwiek plus? A owszem. Można było porobić fajne foty. Powtórzę to, co napisałem przy okazji ubiegłorocznego grania TSA – scena w parku jest o wiele przychylniejsza fotografom niźli ta, niby ważniejsza, przy ratuszu. Jak już wspomniałem TSA, to muszę przyznać, iż wizerunek sceniczny Wojciecha Łuczaja-Pogorzelskiego jako żywo przypominał ubiegłoroczne zachowanie Andrzeja Nowaka. Co mam na myśli? Jednoczesne granie i pozowanie ;)

Komentarze: 1

  • noka:

    Przyznaję jednak, że przykro się robi, jak się spotyka opinie, iż to właśnie Oddział dał najlepszy koncert Festivalu.

    Myślę, że niepotrzebnie jest Ci przykro :) .

    Jak sam zauważyłeś, Odział Zamknięty występował w zastępstwie artystki, która miła być jedną z gwiazd Festivalu.
    Jak zauważyli oni sami – łączy ich z bluesem tylko tyle, że ich pies nazywa się Blues :)

    Należało więc do ich „bluesowego” występu podejść tak jak na ubiegłorocznym koncercie TSA, czyli z lekkim przymrużeniem oka. SBF jest imprezą masową, na którą wiele osób przychodzi nie tyle posłuchać bluesa, co dobrze się pobawić. Oceniając wyłącznie w tych kategoriach śmiało można powiedzieć, że pokazali dobry show, który publiczności się spodobał. A Ci, którzy przyszli wyłącznie na bluesa, mogli w tym czasie spokojnie wypić piwo pod parasolami i nabrać sił przed kolejnym koncertem.

    Zajawka spod sceny:

Napisz komentarz