Canned Heat

17 lipca 2010 r. (scena przy Ratuszu)
Canned Heat
Występ tej kultowej – w pewnych kręgach – grupy miał stanowić ukoronowanie Suwałki Blues Festival 2010. Czy tak się de facto stało? Hmmm, ciężko to ocenić. Niby transowość blues-boogie powinna mi odpowiadać. A mimo to coś mi tu nie „pasiło”. Nie chce sugerować, że to, co czterdzieści lat temu brzmiało nowatorsko, teraz trąci myszką. Nie pragnę wcale odsyłać muzyków Canned Heat na muzyczną emeryturę. Nie jest w końcu moim zamiarem twierdzenie, że mamy tu do czynienia z muzycznym skansenem (tym bardziej, że niektórym fanom nie przypadło do gustu unowocześnianie brzmienia przez jednego z muzyków). Przykro mi jednak, ale jakoś nie potrafiłem wczuć się w tę muzykę. Może za bardzo się skupiłem na fotografowaniu. Męczyłem się podobnie jak na Micku Taylorze. Na szczęście tym razem nie było limitu fotografowania i coś tam „ustrzeliłem”. W tym miejscu apel do organizatorów ażeby zrobili coś w kwestii oświetlenia największej sceny festiwalu, bo jak już wspominałem przy okazji występów TSA i Oddziału Zamkniętego, o wiele lepiej fotografuje się na tej mniejszej, w parku Konstytucji 3 Maja…

Napisz komentarz