TSA

TSA17 lipca 2009 (scena w parku Konstytucji 3 Maja).

Gdy wiosną 2009 roku Bogdan Topolski ogłosił skład festiwalu, pewne kontrowersje wzbudziło pojawienie się na liście wykonawców właśnie TSA. Dyrektor artystyczny swój wybór argumentował m. in. popularnością zespołu wśród Litwinów (co ciekawe, Dżemu kompletnie nie kojarzą). I chyba miał rację, bo sporo sąsiadów zza granicy przyjechało do grodu nad Czarną Hańczą właśnie na TSA
Wracając do niechęci pewnej części publiczności festiwalowej wobec TSA. Owszem, zespół kojarzony jest przede wszystkim z hard rockiem spod znaku AC/DC (choć są tacy, którym i skojarzenia z Iron Maiden się nasuwają), ale przecież posiada w swym repertuarze ballady o budowie bluesowej. W Suwałkach usłyszeliśmy tylko dwie spośród nich – „51” i „Alien”. „Trzy zapałki” miały być zagrane na bis, ale że TSA nie zmieściło się w swoim limicie czasu (przy ratuszu zaczął grać już Joe Bonamassa) musiało zejść ze sceny…
Wcześniej pod sceną było jednak istne szaleństwo. Od razu w oczy się rzucało, że wielu ludzi – nie tylko z Litwy – przybyło specjalnie na TSA. I zespół ich nie rozczarował. Żywiołowo zagrał bodajże wszystkie największe przeboje – za wyjątkiem, rzecz jasna, wspomnianych „Trzech zapałek”. Z drugiej strony, puryści bluesowi kręcili nosami. Ba, mówili coś o krzykaczach.
Na koniec warto wspomnieć o stronie wizualnej występu TSA. Co prawda zespół nie bawi się w żadne fajerwerki, ale wystarczyło samo zachowanie muzyków, zwłaszcza Andrzeja Nowaka. Zdawało się, że wręcz pozuje do zdjęć. A że scena w parku była o wiele przychylniejsza fotografom niźli ta, niby ważniejsza, przy ratuszu…

TSA TSA TSA

TSA TSA TSA

TSA TSA TSA TSA

TSA TSA TSA